(83) 344 03 69

Kolejnego dnia naszego pobytu udaliśmy się autokarem wraz z panią pilot i panem przewodnikiem do Pragi. Miasto przywitało nas bardzo wietrzną i pochmurną pogodą oraz dużym ruchem turystycznym. Jednak mimo to humory nam dopisywały. Urzekło nas piękno miasta i różnorodność zabytków. Początkowo udaliśmy się, aby obejrzeć obiekty należące do Zamku na Hradczanach. Z niecierpliwością czekaliśmy na zmianę warty na dziedzińcu zamku, jednak nie tylko pogoda zrobiła nam psikusa, ale fakt, że wydarzenie się nie odbyło. Pomimo to niestrudzeni obejrzeliśmy przemarsz żołnierzy, co również było ciekawym widowiskiem. Podziwialiśmy kolejne obiekty zamkowe wpisanego do księgi Rekordów Guinessa jako największy powierzchniowo zamek na świecie. Następnie udaliśmy się ma plac obok majestatycznej katedry św. Wita, najważniejszego kościoła katolickiego w Czechach. Jest to miejsce, gdzie m. in.  znajdują się insygnia królów czeskich, w tym korona św. Wacława. Po krótkiej przerwie na posiłek i toaletę udaliśmy w kierunku popularnej dzielnicy Malej Strany, gdzie po drodze oglądaliśmy piękne ogrody Wallensteina, z różnorodnymi rzeźbami i fontannami oraz ścianą imitującą grotę. Niewątpliwą atrakcją były pawie, w tym odmiana pawia albinosa oraz woliera z puchaczami. Kolejno dotarliśmy do zabytkowego mostu Karola o długości ponad 500m łączącego dwie znane dzielnice. Jest uważany za najstarszy most kamienny na świecie pod względem rozpiętości przęseł. Zachwyciło nas bogactwo rzeźb i piękne widoki roztaczające się na rzekę Wełtawę oraz zabytkowe kamienice. Po sesji zdjęciowej udaliśmy się, aby zobaczyć ratusz staromiejski ze średniowiecznym praskim zegarem astronomicznym. Składa się on z części astronomicznej, kalendarzowej i animacyjnej i działa do czasów obecnych. Po intensywnym spacerze i interesujących opowiadaniach przewodnika dostaliśmy czas wolny na zakup pamiątek na lokalnych straganach. Następnie wspólnie wybraliśmy się do kawiarni, gdzie można było spróbować lokalnych przysmaków, m. in. słodki deser trdelnik. Po odpoczynku udaliśmy się na dworzec, skąd metrem dojechaliśmy na obrzeża miasta, gdzie czekał na nas autokar. Nieco zmęczeni, ale szczęśliwi wróciliśmy do ośrodka w Dusznikach Zdroju.